Nawigacja

Media o IPN

PRZEGLĄD MEDIÓW – 5 maja 2017

  • Śledztwo ws. śmierci Pyjasa, trwa analiza 90 tomów akt – w niedzielę minie 40 lat od znalezienia ciała Stanisława Pyjasa, współpracownika Komitetu Obrony Robotników, studenta UJ. Okoliczności jego śmierci bada krakowski pion śledczy Instytutu Pamięci Narodowej. Obecnie trwa analiza akt sprawy, a po jej zakończeniu zapadnie decyzja co do dalszego kierunku śledztwa. Akta liczą 90 tomów. – Analiza materiału dowodowego, zgromadzonego w toku śledztwa w 90 tomach akt, liczących 18 tys. kart, zmierza do tego, aby określić dalszy kierunek śledztwa bądź przystąpić do opracowania decyzji merytorycznej" – powiedział naczelnik Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN w Krakowie prok. Waldemar Szwiec. Jak podkreślił, prowadzone od 2008 r. postępowanie było prowadzone w celu weryfikacji kilku założonych wersji śledczych. Temu właśnie służyły gromadzone w jego toku dowody, pochodzące ze źródeł osobowych i rzeczowych oraz uzyskane w toku śledztwa ekspertyzy biegłych różnych specjalności. Ponadto w toku śledztwa zmienił się prowadzący i od lipca ubiegłego roku sprawę bada prok. Łukasz Gramza, który musi wypracować własną koncepcję prowadzenia i zakończenia sprawy. – Dopiero analiza całości pozwoli na wyprowadzenie wniosków co do sposobu zakończenia postępowania. Dlatego nie jesteśmy w stanie precyzyjnie określić momentu zakończenia śledztwa" – podkreślił prok. Szwiec. Od 2008 r. to już piąte śledztwo w tej sprawie, które prowadzi krakowski IPN. W kwietniu 2010 r. ekshumowano szczątki Pyjasa. Domagała się tego część jego rodziny, która brała pod uwagę wersję mówiącą o zabójstwie strzałem w głowę. Wersji tej nie potwierdzono. Do tej pory zarzuty utrudniania śledztwa z lat 70. przedstawiono 6 osobom. Według prokuratury w wyniku ich działalności zaprzepaszczono szanse na ustalenie okoliczności śmierci Pyjasa. 4 z nich zmarły w toku postępowania, 2 oskarżonych zostało prawomocnie skazanych. 7 maja w Krakowie rozpoczną się uroczystości upamiętniające 40-lecie śmierci Pyjasa i powołania SKS. Z tej okazji narodziła się inicjatywa wybudowania pomnika Pyjasa. Inicjatorem takiego upamiętnienia jest przyjaciel Pyjasa Bronisław Wildstein, który zapowiadał w krakowskich mediach, że pomnik stanie na skwerze naprzeciw Żaczka. PAP, polskieradio.pl, krakow.tvp.pl, gazetaprawna.pl, niezależna.pl, pch24.pl, 5 maja 2017.
  • Lech Wałęsa publikuje dokumenty UOP Lech Wałęsa opublikował w internecie dokument Urzędu Ochrony Państwa pochodzący z pierwszej połowy lat 90, opatrzony klauzulą „tajne”. Jest to pismo do byłego szefa UOP Andrzeja Milczanowskiego, który kierował służbą w czasie prezydentury Lecha Wałęsy. Wynika z niego, że Służba Bezpieczeństwa kupiła działkę obok siedliska szefa NSZZ Solidarność w Zdunowicach (woj. pomorskie). Esbecy mieli tam prowadzić „kontrolę operacyjną” Wałęsy. Według ustaleń „Faktu”, upublicznionego materiału nie ma w żadnych archiwach, więc zapewne pochodzi ze zdekompletowanej w 1992 r. teczki byłego prezydenta. Sprawą miała się zainteresować także ABW. Sprawa jest znana ABW i w tej chwili więcej do powiedzenia nie mamy – stwierdził Stanisław Żaryn rzecznik ministra koordynatora ds. służb. – Powszechnie wiadomo, że były prezydent „sprywatyzował” mnóstwo dokumentów dotyczących jego samego i czołowych polityków z Wybrzeża (…) Od lat publikuje dokumenty, których nie powinien posiadać  – powiedział dr Piotr Gontarczyk, historyk IPN. – Te papiery są ściśle tajne i Lech Wałęsa powinien wyjaśnić, skąd je ma – stwierdził historyk, prof. Antoni Dudek. „Wałęsa publikuje na FB dokument UOP z prywatnej kolekcji! Pewnie z kolekcji »wypożyczonych« w latach 1992-1995. Gdzie jest państwo prawa?", napisał, na swoim Twiterze, Sławomir Cenckiewicz, członek kolegium IPN oraz dyrektor Wojskowego Biura Historycznego. W wywiadzie dla piątkowej "Rzeczpospolitej" Wałęsa, pytany, skąd pochodzą publikowane przez niego dokumenty, odparł: – Z IPN oraz od dziennikarzy z lat 90. Wszystkie mam legalnie. Część tych dokumentów krążyła w internecie. Jednocześnie zaprzeczył, by były to dokumenty pochodzące z jego teczki, którą wypożyczył w trakcie prezydentury i „oddał zdekompletowaną”. – Ja tamtych dokumentów nawet dokładnie nie przeglądałem. Przeglądali moi ministrowie. To były ksera. To też są odbitki – dodał b. prezydent. PAP, „Fakt”, „Rzeczpospolita”, onet.pl, 5 maja 2017.
  • IPN interweniuje w sprawie ulicy w Kolbuszowej ul. Gwardii Ludowej zniknie z krajobrazu Kolbuszowej. Taka deklaracja padła z ust urzędników, ale dopiero po interwencji Instytutu Pamięci Narodowej. Wcześniej gmina nie czyniła żadnych starań w sprawie zmiany patronatu, który opiewał zbrojną organizację komunistyczną, mającą na swoim koncie m.in.: zwalczanie patriotów oraz napady na ludność cywilną, w tym grabieże, gwałty i mordy. O zmianę nazwy tej ulicy władze Kolbuszowej pytał radny Paweł Michno, jednak nie uzyskał na sesji Rady Miejskiej odpowiedzi. Otrzymał ją w formie pisemnej. Odpowiedź brzmiała następująco: „gmina nie czyni żadnych starań w sprawie zmiany nazwy tej ulicy". W ostatnich dniach sytuacja uległa jednak zmianie, o czym poinformował Tadeusz Serafin, kierownik Referatu Rolnictwa i Gospodarki Gruntami w Urzędzie Miejskim. – Otrzymaliśmy informację z IPN, ponieważ jeden z mieszkańców interweniował tam w tej sprawie – oświadczył. – W związku z tym zmiana nazwy tej ulicy będzie przygotowana. Na jaką na razie nie jestem w stanie powiedzieć. Będzie to dopiero konsultowane. Jeśli jednak nie zostaną podjęte żadne kroki to wtedy, prawdopodobnie po 6 września, sprawę przejmie wojewoda i to on zmieni nazwę tej ulicy. „Super Nowości”, 4 maja 2017.
  • Biuletyn reaktywacja – „Biuletyn IPN” wrócił po pięciu latach przerwy. Tygodnik „ Gość Niedzielny”  zastanawia się co nowego miesięcznik wnosi do refleksji o najnowszej historii Polski. Zdaniem Andrzeja Grajewskiego, redakcja „Biuletynu”, na której czele stoi Jan Ruman, opowiada się za koncepcją numerów tematycznych, co pozwala na zgromadzenie większej ilości materiałów na dany temat, a przez to wnikliwszą jego prezentację. W pierwszych numerach dominują teksty związane z odkrywaniem pamięci o żołnierzach wyklętych. Na wysokim poziomie redagowany jest dział „Teczki”, informujący o najnowszych odkryciach archiwalnych w zbiorach IPN. W każdym z numerów znajduje się także sporo materiałów z najnowszej historii Kościoła w Polsce. Zwraca uwagę staranna szata edytorska „Biuletynu”, wzbogacanego każdorazowo dokumentalnymi filmami na CD, a także długa lista jego autorów, często niezwiązanych z Instytutem, co także jest pozytywnym sygnałem otwarcia się redakcji na inne środowiska. „Gość Niedzielny”, 5 maja 2017.
do góry