Nawigacja

Media o IPN

PRZEGLĄD MEDIÓW – 12 kwietnia 2017

KRÓTKO

  • „Mord w lesie katyńskim”: publikacja akt Komisji Maddena –Czekaliśmy na tę książkę ponad 65 lat, to ważna z historycznego punktu publikacja –powiedział Jarosław Szarek, prezes Instytutu Pamięci Narodowej podczas wtorkowej prezentacji wydawnictwa „Mord w lesie katyńskim - Przesłuchania przed amerykańską komisją Maddena w latach 1951-52”. – (…) to ważne źródło dla historii zbrodni katyńskiej. 65 lat oczekiwań. Katyń to miejsce-słowo dla Polaków symbolizujące zagładę polskiej elity w 1939 r., ale również symbol kłamstwa i dochodzenia do prawdy – tłumaczył Szarek. Podkreślił, że od pierwszych dni po jej ujawnieniu, „zbrodni towarzyszyło kłamstwo”.  – Związek Sowiecki, będący jej sprawcą, przez kilkadziesiąt lat używał wszystkich możliwych sposobów, aby prawda o tej zbrodni nie dotarła do opinii publicznej. Nie wystarczyło tych ludzi zabić, trzeba było zniszczyć wszystkie ślady po nich – dodał. W 1951 r. Izba Reprezentantów Kongresu Stanów Zjednoczonych powołała do życia specjalną Komisję Śledczą do Zbadania Faktów, Dowodów i Okoliczności Mordu w Lesie Katyńskim, od nazwiska jej przewodniczącego nazywaną komisją Maddena. Do końca 1952 r. komisja przeprowadziła śledztwo, gromadząc dowody rzeczowe oraz przesłuchując przeszło 100 świadków. Dochodzenie zaowocowało przyjęciem raportu końcowego, stwierdzającego, że Związek Sowiecki ponosi odpowiedzialność za mord, popełniony na Polakach w 1940 r. – Dopiero w 1951 r., gdy narastał konflikt w Korei, rozpoczynało się apogeum Zimnej Wojny, Amerykanie zdecydowali się na powołanie komisji. Od tamtego momentu świat wiedział, ale milczał. To ważny element, gdy mówimy o zbrodni katyńskiej, cały świat od samego początku znał prawdę, ale milczał. To stawia pytanie o kwestię moralności w polityce –  zauważył prezes IPN. – Ta książka to pierwszy z trzech tomów, w których zawrzemy większość dokumentów tej komisji – dodał. – Celem komisji było wyjaśnienie okoliczności zbrodni na polskich oficerach i innych obywatelach Rzeczypospolitej. Komisja (…), pracowała do grudnia 1952 r. W skład komisji wchodzili zarówno demokraci, jak republikanie (...) Ustalenia tej komisji miały znaczenie fundamentalne; po raz pierwszy ciało publiczne, parlamentarne, stanowczo stwierdziło winę sowiecką. IPN po raz pierwszy wydaje niemal komplet zeznań. Do tej pory pojawiały się jedynie tłumaczenia pojedynczych dokumentów oraz raport końcowy komisji –  zaznaczył dr Witold Wasilewski, autor wstępu, wyboru i opracowania dokumentów na potrzeby publikacji Po sowieckiej agresji na Polskę 17 września 1939 r., w niewoli sowieckiej znalazło się około 250 tys. polskich jeńców, w tym ponad 10 tys. oficerów, którzy trafili do sieci obozów utworzonych przez szefa NKWD Ławrientija Berię. Wiosną 1940 r. funkcjonariusze NKWD - wykonując uchwałę Józefa Stalina i jego politbiura z 5 marca 1940 r. - rozstrzelali ok. 22 tys. polskich obywateli przetrzymywanych w obozach i więzieniach na terenie Związku Sowieckiego. „Wiadomości” TVP1, polskieradio.pl, radiomaryja.pl, 11 kwietnia, 2017; PAP, „Nasz Dziennik”, 12 kwietnia 2017.
  • Wiceprezes IPN: W Rosji wciąż mogą żyć sprawcy zbrodni katyńskiej – w Rosji, podobnie jak w Niemczech, wciąż mogą żyć sprawcy zbrodni popełnianych na polskich obywatelach – powiedział wiceprezes IPN Mateusz Szpytma. – Dotyczy to sprawców zbrodni katyńskiej; nie można ich jednak ścigać, bo władze Rosji odmawiają współpracy –  dodał. W czwartek miną 74 lata od oficjalnego ogłoszenia przez Niemców w Berlinie informacji o odkryciu masowych grobów w Lesie Katyńskim. 13 kwietnia to symboliczna rocznica zbrodni NKWD na polskich obywatelach i Dzień Pamięci o Ofiarach Zbrodni Katyńskiej. W rozmowie z PAP wiceszef IPN i historyk dr Mateusz Szpytma zwrócił uwagę, że polskie instytucje wciąż nie mają dostępu do rosyjskich materiałów archiwalnych dotyczących zbrodni katyńskiej. – To bardzo utrudnia pełne wyjaśnienie wydarzeń sprzed 77 laty. Chodzi m.in. o dokumentację rosyjskiej prokuratury wojskowej, prowadzącej do 2004 r. śledztwo w sprawie zbrodni NKWD na polskich obywatelach, w której istotna jest m.in. konkluzja umarzająca to postępowanie – powiedział Szpytma. Przypomniał, że łącznie to 35 tomów akt, które pozostają w rękach rosyjskich władz z klauzulą utajnienia. – Co tam może być tajnego? Co prawda pojawiają się sygnały, że w tych dokumentach wymieniani są rodzice lub krewni osób, które w dzisiejszej Rosji należą do elit politycznych lub biznesowych. I być może dlatego nie mogą wyjść na jaw. Zastrzegam, że są to jedynie spekulacje, niemniej jednak warto byłoby je sprawdzić – tłumaczył. Wiceprezes IPN wyraził też przekonanie, że wciąż żyją ludzie, którzy mogli być świadkami zbrodni katyńskiej jak np. konwojenci z wojsk NKWD czy osoby, które ukrywały zwłoki Polaków w dołach śmierci albo nawet kaci. – Nie ma w tym nic nieprawdopodobnego, skoro wciąż żyją i są pociągani do odpowiedzialności strażnicy niemieckich obozów koncentracyjnych np. z Auschwitz. Uważam, że niektórzy sprawcy zbrodni katyńskiej żyją – podkreślił Szpytma. Obecnie IPN nie współpracuje z Rosją, zwłaszcza w obszarze ścigania potencjalnych sprawców z NKWD. – Po tamtej stronie nie ma dobrej woli. Proszę zwrócić uwagę, że różnimy się z Rosją nawet w sprawie tak zasadniczej jak przyjęta kwalifikacja prawna zbrodni, która dla rosyjskich władz jest jedynie pospolitym przestępstwem, a dla nas ludobójstwem, nigdy nie ulegającym przedawnieniu – stwierdził wiceszef IPN. Wciąż brakuje informacji o tzw. białoruskiej liście katyńskiej, na której powinny znajdować się imiona i nazwiska ok. 3870 polskich więźniów, którzy najprawdopodobniej zostali zamordowani przez sowieckie NKWD w Mińsku. – To jest zupełnie fundamentalna sprawa, dotycząca ponad 15 proc. ofiar, która przez polskie władze i polskich historyków wciąż nie jest rozpoznana" – podkreślił Szpytma. Według niego, białą plamą w polskiej historiografii jest również wiedza o wszystkich miejscach ukrycia zwłok ofiar z tzw. ukraińskiej listy katyńskiej. Przypomniał, że Bykownia pod Kijowem to miejsce spoczynku co najmniej 1980 osób (z grona 3435 zamordowanych z tej listy), ale ustalono tożsamość tylko ośmiu - dzięki pracom archeologicznym prof. Andrzeja Koli. – Przy tej okazji warto zaznaczyć, że sformułowania o tzw. białoruskiej czy ukraińskiej liście katyńskiej są umowne, na co zwracają nam uwagę Białorusini i Ukraińcy; to sformułowania, które po prostu przyjęły się już w polskiej historiografii, choć jasnym jest, że to Sowieci odpowiadają za zbrodnię katyńską – zaznaczył Szpytma. Poza działalnością śledczą (prokurator IPN prowadzi polskie śledztwo katyńskie od listopada 2004 r.) oraz archiwalną Instytut prowadzi działania edukacyjne dotyczące Katynia, zwłaszcza adresowane do młodego pokolenia Polaków. PAP, 12 kwietnia 2017.
  • Koło Sajenka IPN szuka ofiar obławy augustowskiej – prokuratura IPN Białystok wznowiła prace poszukiwawcze w rejonie Sajenka (województwo podlaskie). Na tym terenie, niedługo po wojnie, miejscowa ludność ujawniła zwłoki osób, które podczas obławy augustowskiej i wcześniej osadzone były w „Domu Turka” augustowskiej siedzibie UB. W listopadzie 2016 roku IPN rozpoczęło prace archeologiczne w rejonie Sajenka, koło Augustowa. Z zebranego materiału dowodowego wynika, iż na tym terenie były ujawniane zwłoki osób osadzonych podczas Obławy w PUBP w Augustowie (Dom Turka). Z uwagi na warunki atmosferyczne przeprowadzono wówczas tylko pierwszą, wstępną część sondaży archeologicznych, które nie ujawniły jam grobowych z ludzkimi szczątkami kostnymi. Kolejne, znacznie większe prace archeologiczne, w ramach śledztwa pionu śledzczego IPN Białystok ws. obławy augustowskiej, na tym terenie są wykonywane obecnie. Nadto mają być również dokończone sondaże archeologiczne na terenie Nadleśnictwa „Pomorze” (rejon Gib), w miejscach wskazanych w opinii Instytutu Geodezji i Kartografii w Warszawie. Prokuratorzy IPN Białystok podejrzewają, że w okolicy wsi Sajenki, w dawnych okopach niemieckich, mogły być zakopane szczątki ofiar katów z UB Augustów. Istnieją bowiem relacje świadków na temat odnajdywania w rejonie Sajenek, po lipcu 1945, zwłok osób zatrzymanych w Obławie Augustowskiej i przed nią. Wiele rodzin odnalazło tam ciała swoich bliskich i pogrzebało je na cmentarzach. Z ustaleń prokuratury IPN w ciągu dwóch lat zamordowano w tym miejscu co najmniej 14 osób, przetrzymywanych wcześniej w katowni UB w Augustowie. W latach 1939 – 41 Dom Turka w Augustowie wybrali na swoją siedzibę funkcjonariusze krwawego NKWD. Tu torturowali polskich patriotów. Następnie w latach 1944 – 56 w budynku mieścił się Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Augustowie. W tym czasie w Domu Turka dokonywano brutalnych przesłuchań m.in. osób zatrzymanych podczas „obławy augustowskiej”. Przesłuchań ze skutkiem śmiertelnym dokonywał tu kat ziemi augustowskiej Jan Szostak, patriotów katował również Mirosław Milewski, później nagrodzony za to przez władze PRL, rangą generała MO. Obaj już nie żyją. prawy.pl, 11 kwietnia 2017.
do góry