Nawigacja

Media o IPN

PRZEGLĄD MEDIÓW – 25-27 marca 2017

KRÓTKO

  • Ciągle o nich mówimy za mało wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej Mateusz Szpytma w wywiadzie dla tygodnika „W sieci” mówił o Muzeum Polaków Ratujących Żydów w Markowej (którego był współtwórcą i pierwszym dyrektorem) oraz o konieczności popularyzowania wiedzy o naszych bohaterach. – Placówka w Markowej jest dobrym początkiem: pokazuje zjawisko, ale sylwetki Polaków ratujących Żydów muszą być bardziej propagowane. (…) Powinniśmy zabiegać o to, by odwiedziło ją jak najwięcej osób z Izraela, USA czy innych państw, w których negatywny stereotyp o Polakach jest mocno obecnytłumaczył.Dzisiaj żyje już tylko ok. 200 Polaków odznaczonych medalem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Jeśli chcemy pokazać światu kolejnych, jest na to ostatni moment – podkreślił. Przyznał, że historie polskich Sprawiedliwych trudniej przebijają się do opinii publicznej niż działalność AK czy Żołnierzy Wyklętych, bo zwykle są mniej interesujące niż walka z bronią w ręku. – Jeśli jednak uświadomimy sobie, że Sprawiedliwi działali często w trudnym otoczeniu, zdamy sobie sprawę, że to wyjątkowe osoby, które w odróżnieniu od np. żołnierzy AK mogły liczyć tylko na siebie – stwierdził Szpytma. W dodatku historia Sprawiedliwych, szczególnie tych którzy zginęli, wiąże się także często z tymi, którzy donosili na nich oraz ukrywanych Żydów. O tych sprawach niełatwo jest pisać. Są też  problemy ze zbieraniem dokumentacji dotyczącej ratowania. – O wielu historiach po prostu nie wiemy, wiedza na ten temat przechowywana jest gdzieś po rodzinach, które ani z IPN, ani z muzeum w Markowej, ani z muzeum Polin nie chcą się dzielić. Jest też również duża grupa przypadków, gdy przychodzą do nas osoby i mówią, że ich rodzice lub dziadkowie uratowali Żydów. Nie przedstawiają jednak żadnych dokumentów, nie znają nazwisk uratowanych. Przyjmujemy i w IPN, i w muzeum te relacje, mając nadzieję, że kiedyś zostaną potwierdzone – dodał Szpytma. Wiceprezes IPN stwierdził, że wciąż zbyt mało jest produkcji filmowych (szczególnie o zasięgu międzynarodowym), które ukazywałyby tę tematykę. – Trzeba dużo mówić o tym, że Polacy ratujący Żydów to nasi bohaterzy narodowi. Że należy ich szanować i doceniać. (…) Jesteśmy im to winni, jako małe społeczności, jako następne pokolenia. Takie postawy powinny być wzorem na przyszłość. (…) Zachęcam do dzielenia się historiami o nich i z IPN, i z muzeum w Markowej – podsumował Szpytma. „W sieci”, 27 marca 2017.
  • IV Polsko-Ukraińskie Forum Historyków – w poniedziałek rozpocznie się w Krakowie kolejne Polsko-Ukraińskie Forum Historyków. Tematem będzie kwestia ukraińska i kwestia polska w programie i ideologii polskiego oraz ukraińskiego podziemia. Organizatorami spotkania, które potrwa do czwartku, są Instytuty Pamięci Narodowej obu krajów. Kwestia ukraińska i kwestia polska w programie i ideologii polskiego oraz ukraińskiego podziemia to temat IV Polsko-Ukraińskiego Forum Historyków, które w poniedziałek rozpocznie się w Krakowie. Spotkanie organizują Instytuty Pamięci Narodowej obu krajów. Kolejne Polsko-Ukraińskie Forum Historyków, które działa pod egidą polskiego Instytutu Pamięci Narodowej oraz jego ukraińskiego odpowiednika, potrwa do czwartku. "Tym razem spotkanie będzie poświęcone kwestii ukraińskiej w programie i ideologii polskiego podziemia oraz kwestii polskiej w programie i ideologii ukraińskiego podziemia" - podał w komunikacie IPN. Podczas wcześniejszych spotkań członkowie Forum dyskutowali „o zbrodni wołyńskiej oraz zagadnieniach związanych z działalnością polskiego i ukraińskiego podziemia na terenach współczesnej Zachodniej Ukrainy w latach II wojny światowej”. Dokonano również przeglądu polskich badań dotyczących stosunków polsko-ukraińskich w latach 1939–1947, a także omówiono inwentarz problemów wspólnej historii XX wieku. Największe różnice w stanowiskach stron ujawniły dotąd dyskusje na temat zbrodni wołyńskiej, które odbywały się w ubiegłym roku w Kijowie.  – Strona polska uważa, że było to ludobójstwo, strona ukraińska ma trochę inne podejście, ale dyskutujemy na te tematy, spieramy się w bardzo otwarty sposób i jestem bardzo zbudowany atmosferą naszych rozmów – mówił wówczas wiceprezes IPN Mateusz Szpytma. Prezes ukraińskiego IPN Wołodymyr Wiatrowycz ocenił, że współpraca naukowa historyków jest najlepszym sposobem zrozumienia i złagodzenia konfliktów, które miały miejsce w historii obu narodów. – Rozmowy na temat historii powinny odbywać się między historykami. Udało nam się przeprowadzić ciekawą i czasem bardzo gorącą dyskusję nad konkretnymi kwestiami. Sądzę, że publikacja, która będzie efektem tego spotkania, pozwoli na odpolitycznienie problemu Wołynia" – podsumował Wiatrowycz. W skład powołanego w 2015 r. Forum wchodzi po sześciu historyków, autorytetów i specjalistów w dziedzinie stosunków polsko-ukraińskich. Członkami Forum ze strony polskiej są: prof. Grzegorz Hryciuk, prof. Grzegorz Mazur, prof. Grzegorz Motyka, prof. Jan Pisuliński, prof. Waldemar Rezmer, dr Mariusz Zajączkowski, sekretarz - dr Dorota Lewsza. Ze strony ukraińskiej w obradach Forum uczestniczą: prof. Jurij Szapował, prof. Iwan Patrylak, prof. Ihor Iliuszyn, prof. Łeonid Zaszkilniak, prof. Bohdan Hudź, dr Wołodymyr Wiatrowycz, sekretarz - dr Ołena Gumeniuk. Spotkania reprezentantów obu państw odbywają się na przemian w Polsce i na Ukrainie. PAP, 25 marca 2017.
  • Projekt nowelizacji ustawy o zakazie propagowania komunizmu – senacki projekt zmian w ustawie o zakazie propagowania komunizmu przewiduje utworzenie mechanizmów, które pozwolą na usunięcie z przestrzeni publicznej nazw i budowli gloryfikujących ustrój totalitarny takich jak: pomniki, obeliski, popiersia, tablice pamiątkowe, napisy i znaki. Budowle te nie mogą upamiętniać osób, organizacji, wydarzeń lub dat symbolizujących komunizm lub inny ustrój totalitarny, ani w inny sposób takiego ustroju propagować. Ustawa nie dotyczy pomników cmentarnych albo niewystawionych na widok publiczny, a także, wystawionych na widok publiczny w ramach działalności artystycznej, edukacyjnej, kolekcjonerskiej, naukowej lub o podobnym charakterze. Projekt daje wojewodzie prawo do nakazania właścicielowi albo użytkownikowi wieczystemu nieruchomości, usunięcie takiego pomnika na jego koszt oraz zakłada też, że usunięcie powinno nastąpić w ciągu roku od dnia wejścia w życie ustawy. Wydanie takiej decyzji wymaga opinii Instytutu Pamięci Narodowej. Przykładem tego, że taka nowelizacja jest potrzebna, jest pomnik który stoi w Kowalach Oleckich na Mazurach. Jest on poświęcony funkcjonariuszom państwa sowieckiego i porucznikowi NKWD Henrykowi Mereckiemu. Zdaniem samorządowców ustawa dekomunizacyjna nie obejmuje pomników, a mieszkańcy „nie chcą burzyć historycznej pamiątki”. — Mamy do czynienia z żołnierzem Armii Krajowej, który w pewnym momencie podjął współpracę z sowieckimi służbami, także NKWD — mówi dr Waldemar Brenda, naczelnik Delegatury Instytutu Pamięci Narodowej w Olsztynie. Merecki był jednym z pierwowzorów postaci kapitana Hansa Klossa z serialu „Stawka większa niż życie”. Do stworzenia legendy Mereckiego przyczynił się pisarz wywodzący się z UB, Aleksander Omilianowicz. Rada Gminy przygotowuje uchwałę o zmianie nazwy ulicy w Kowalach Oleckich. Merecki zniknie z budynków, ale pomnik, przynajmniej na razie, zostanie. TVP3 Olsztyn 24 marca 2017; www.lex.pl, 27 marca 2017.
  • Szczątki ekshumowane w styczniu należą do żołnierzy AK-WiN jak ustalił IPN, szczątki dwóch osób ekshumowane w styczniu na cmentarzu przy ul. Unickiej w Lublinie należą do żołnierzy AK-WiN, straconych w 1952 r. na Zamku Lubelskim. Prokurator Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Lublinie Dariusz Antoniak poinformował, że IPN otrzymał opinię z Zakładu Medycyny Sądowej w Lublinie potwierdzającą, iż ekshumowane w styczniu szczątki dwóch osób należą do Mariana Pilarskiego ps. ”Jar” oraz Stanisława Biziora ps. „Eam”. Antoniak podkreślił, że o wynikach przeprowadzonych badań genetycznych szczątków zostały poinformowane rodziny żołnierzy. Trwają jeszcze ustalenia, kiedy i gdzie obaj żołnierze zostaną pochowani. Miejsce pochówku Pilarskiego i Biziora było dotąd nieznane. Historycy z lubelskiego oddziału IPN wytypowali je na cmentarzu przy ul. Unickiej w Lublinie, na podstawie dokumentów służb bezpieczeństwa i akt cmentarnych. Ciała Pilarskiego i Biziora znajdowały się pod grobem zbudowanym w latach 80. Marian Pilarski – ps. ”Jar”, ”Grom”, uczestnik wojny polsko-bolszewickiej i kampanii wrześniowej, żołnierz Armii Krajowej - był organizatorem i przywódcą struktur Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość na Zamojszczyźnie. W 1950 r. został aresztowany i osadzony w więzieniu na Zamku Lubelskim. W 1951 r. skazany na karę śmierci, wyrok wykonano 4 kwietnia 1952 r. Jego symboliczna mogiła znajduje się na cmentarzu w Tyszowcach. Prezydent RP Lech Kaczyński w 2007 r. odznaczył pośmiertnie płk. Pilarskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi dla niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej. Stanisław Bizior „Eam” był komendantem Lotnej Żandarmerii II Inspektoratu Zamojskiego AK. Razem z Pilarskim osadzony na Zamku Lubelskiem i skazany w tym samym procesie na karę śmierci; stracony tego samego dnia co Pilarski. Według historyków lubelskiego IPN, na cmentarzu przy ul. Unickiej w nieoznaczonych mogiłach może być pochowanych ok. 400 osób zabitych lub zmarłych na skutek chorób lub złych warunków (przeludnienia, braku żywności), jakie panowały w komunistycznym więzieniu na Zamku Lubelskim w latach 1944-54. Wiele szczątków znajduje się prawdopodobnie pod późniejszymi grobami. Są to m.in. ciała osób skazanych na śmierć za działalność niepodległościową i antykomunistyczną, na których wyroki wykonywano na Zamku Lubelskim. Zwłoki tych ludzi, zabijanych strzałem z tył głowy, zakopywano na cmentarzu nocą w nieoznaczonych zbiorowych mogiłach. Szef pionu archiwalnego lubelskiego IPN Marcin Krzysztofik powiedział, że badacze wytypowali kolejnych kilkanaście miejsc na cmentarzu przy ul. Unickiej, gdzie mogą być pochowani działacze podziemi niepodległościowego straceni na Zamku Lubelskim. – O tym czy będą kolejne ekshumacje zdecydują prokuratorzy – zaznaczył. PAP,TVP3 Lublin, radio.lublin.pl, 24 marca 2017;
  • Zbiór zastrzeżony krakowskiego IPN – 29 marca oddział Instytutu Pamięci Narodowej w Krakowie zaprasza na pierwsze spotkanie z cyklu Archiwalne środy w Centrum Edukacyjnym „Przystanek Historia”. Będzie ono poświęcone zasobowi krakowskiego Archiwum IPN w przededniu zakończenia procesu likwidacji zbioru zastrzeżonego. Nowelizacja ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej z 2016 roku założyła likwidację zbioru zastrzeżonego okresie do czerwca 2017 roku, ale Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej zapowiedziało zakończenie likwidacji zbioru do 31 marca. Jaka była skala objęcia zastrzeżeniem materiałów zgromadzonych w zasobie krakowskiego Oddziałowego Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej? Jakie rodzaje dokumentów objęto zastrzeżeniem? Czy likwidacja zbioru zastrzeżonego rzeczywiście oznacza swobodny dostęp do znajdujących się w nim dotychczas dokumentów? Na te i wiele innych pytań dotyczących zasobu krakowskiego Oddziału IPN odpowiedzą Rafał Dyrcz, naczelnik Oddziałowego Archiwum oraz Iwona Dziuba, kierownik Referatu Gromadzenia, Opracowywania i Obsługi Magazynów w krakowskim Oddziałowym Archiwum. Podczas spotkania zaprezentowane zostaną dokumenty, do których dostęp był dotąd ściśle reglamentowany. Zbiór zastrzeżony został utworzony wraz z Instytutem Pamięci Narodowej. Trybunał Konstytucyjny orzekł w 2005 roku, że ograniczenie dostępu do niego podyktowane jest względem o dobro wspólne i bezpieczeństwo, które gwarantuje Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Jego istnienie prowokowało jednak do zadawania pytań o to, na ile i czy w ogóle możliwa była realizacja misji Instytutu Pamięci Narodowej, który – jak zapisano w preambule do ustawy uchwalonej 18 grudnia 1998 roku – utworzono w przekonaniu, „że żadne bezprawne działania państwa wobec obywateli nie mogą być chronione tajemnicą ani nie mogą ulec zapomnieniu”. franciszkanska3.pl, 25 marca 2017.
do góry